3 minuty hipokryzji
:Szesnaście lat w siedem dni
Skoro to koniec tekstu — wybrałem siedem innych z archiwum i wysyłam po jednym dziennie. Do każdego dopisuję, co bym dziś zmienił.
Konferansjer i mówca. Prowadzę gale i konferencje, uczę wystąpień publicznych, pracuję jako coach ICF. Piszę tu od 2010 roku.
Podobne teksty
To jakaś sekta?
My ludzie to taki dziwny gatunek, który często podważa i czuje spisek w czymś nowym, co na przykład wywołuje u innych…
Twarde fakty, ale fakty! Włącz myślenie
Z cyklu znalezione w sieci ... Kiełbasa wyborczo-przedwyborcza, marketingowy przekaz czy farmazon polityczny? Czy warto…
SŁOWA mają moc! Prosty i szybki przykład z dzisiaj!
Od kilku lat przemawiam publicznie. Dla większych i mniejszych firm. Dla większych i mniejszych grup. Podczas różnych…
21 komentarzy
Najstarszy z 2013 roku-
Piotr
Hej Paweł
Dobry film choć bardzo przykry.Obnaża naszą „polskość’. My Polacy niestety tacy jesteśmy,jesteśmy odporni na wiedzę i doświadczenia z historii ,dlatego tez tak mamy jak mamy , żyjemy w takim kraju w jakim żyjemy.Przykre ale widocznie na to co mamy i jak żyjemy SAMI sobie”zapracowaliśmy”. Mówi się ,że byt kształtuje świadomość ale trzeba pamiętać kto kształtuje byt? TO MY l LUDZIE ( niestety) !!!
Pozdrawiam -
lech
Hej
Trafiłeś w sedno. Niestety to My P-O-L-A-C-Z-KI- czyli…….
P -Porąbani
O-obleśni
L- leniwi
A -alkoholicy
C -cwaniaczki
Z- zazdrośni
K – krętacze
I – ignoranci
Szacuneczek !!! -
Jacek
Bardzo słuszne jest to do czego się odwołujesz. Dziękuje Ci za to co robisz. Filmu nie oglądałem ale mam zamiar obejrzeć. Widzę tu pewną analogię w ludziach, którzy idą do spowiedzi a później wracają i robią w życiu to samo. Życie można zmienić ale jest to nieustanny proces wymagający ogromnych poświęceń a przede wszystkim dyscypliny. My Polacy mamy jeszcze wiele do nauczenia się, myślę, że ma to podłoże historyczne i psychologiczne – nie da się też opiniować narodu jako całości. Mogę zaopiniować jedynie jednostkę czyli siebie – oduczyłem się zazdrości – przerodziło się to w podziw i chęć naśladowania, nawet dzięki twemu blogowi uważam, iż codziennie staję się lepszy;). W szkole większą uwagę powinno się przykładać nad rozwojem cech osobowości i charakteru a mniej nad wiedzą stricte książkową. W tym może tkwić „sekret”. Jeszcze raz dzięki.
ps. wczoraj podjąłem decyzję iż przebiegnę maraton:) zapraszam do Lublina 11 maja 😉 powinno mi wystarczyć czasu na przygotowanie 🙂 -
Piotr
Witam
Fakt , jesteśmy niestety hipokrytami.
Odnosząc się do komentarza dodanego przez Lecha dodam , że mamy to na co sami zasługujemy” czyli ” każdemu według zasług”
Wcześniej Mieliśmy PRL czyli PEŁNO RUSKICH LIZUSÓW
a teraz mamy RP czyli ROZGRABIONE PAŃSTWO
I to by było na tyle -
Darek
Obejrzałem film, jest znakomity i daje dużo do myślenia.Pozdrawiam.
-
Joanna
Bardzo ciekawie napisane. Ale ja bym proponowała na to spojrzeć jeszcze inaczej. My Polacy, lubimy często powtarzać: „My Polacy… i tu przeważnie wstawiamy wiele niepochlebnych epitetów na swój własny temat”, uważając że jedyni na świecie jesteśmy tacy i owacy. A tu pudło, bo ludzie z innych krajów też zachowują się inaczej przebywając „wśród swoich”, a wśród obcokrajowców. W dodatku wielu ludzi na świecie, będąc w swoim kraju zachowuje się jak świnia, a gdy wyjeżdża za granicę, próbuje się tam pokazać z jak najlepszej strony.
Lub inaczej: będąc w swoim kraju, próbujemy z jak najlepszej strony pokazać się przed obcokrajowcem. NIE TYLKO MY, Polacy. A może to jest jakiś element ludzkiej natury?Przez wiele lat życia w Polsce, zwłaszcza po ostatnich kilku latach, byłam przekonana,że… „My, Polacy…” to w Anglii jesteśmy uważani za złodziei, roboli, pijaków.No i że jest nas tam szalenie dużo, gdzie nie spojrzysz, tam Polak.
Aż w końcu spotkałam kilku Anglików. Z różnych rejonów tego kraju. I gdy ze wstydem zapytałam o tą sytuację, żaden z nich nie potwierdził mojej opinii. Wręcz przeciwnie, wszyscy stwierdzili, że żaden Polak im jeszcze w drogę nie wszedł.Drugi przykład: Polacy zapytani przez obcokrajowca skąd pochodzą,odpowiadają: „from Poland”, na co często słyszą odpowiedź: „what..? Holland..??”. No i jak to Polacy, od razu wysnuwają wniosek: „Rany, ta Polska to taka wiocha, że nikt nawet nie wie co to i gdzie to jest!! Od razu o Holandii myślą!”.
A potem spotykam dziewczynę z Holandii, która mówi: „Też mam ten sam problem! Jak mówię Holland, to ludzie słyszą POLAND!” (a jednak wiedzą co to Polska, no szok).Tak więc może jesteśmy trochę zbyt przewrażliwieni na swoim punkcie? Może powinniśmy na pewne aspekty spojrzeć trochę szerzej i nie umniejszać wciąż swojej wartości.
Jeśli chodzi o”lajkowanie” na facebook’u, to wydaje mi się że to jest szerszy problem. Nie tylko na facebook’u, ale ogólnie od jakiegoś czasu WSZYSTKO stało się modne. Kilka lat temu jeszcze, określony ubiór był kojarzony np. z muzyką jakiej się słucha, czy ze sposobem życia. Inni takiej osoby nie rozumieli i się czasem nawet z niej podśmiewali (tak jak piszesz o tych cytatach). Nie podobało im się to. To, że ma własny styl, wygląda trochę inaczej, myśli inaczej. Dziś modne jest wszystko. Znikają subkultury, znika posiadanie własnej opinii na dany temat. Bo podoba nam się wszystko. Chyba jest zbyt duży przesyt tego wszystkiego. Wszystko lubimy. (wiem, odezwą się głosy osób, które wciąż mają własny styl. Ok, ale piszę o większości).
-
Joanna
I jeszcze nt. głównego tematu o którym piszesz. „My, Polacy…”, jesteśmy marudni, wiecznie się ze sobą kłócimy, burczymy na siebie, jesteśmy hipokrytami,bo tu przeżywamy śmierć i w tej chwili się jednoczymy, a z drugiej strony zaraz za rogiem obgadujemy sąsiada (tego, co z nami w ławce w kościele siedział i się do niego uśmiechaliśmy).
Tak się stało, że przebywam teraz w zupełnie innym kraju, 10 000 tys. km. od Polski (specjalnie nie napiszę co to za kraj, bo My, Polacy, mielibyśmy już mnóstwo etykietek na jego temat).
Tutaj ludzie są do siebie mili cały czas. Codziennie, niezależnie od sytuacji. Wciąż się do siebie uśmiechają i nikt do nikogo nie ma pretensji.
Ale, gdy pojawiają się problemy…
– nie potrafią ze sobą rozmawiać otwarcie, nigdy do końca nie wiadomo o co chodzi drugiej stronie (bo przecież mógłbym kogoś urazić…)
– nigdy nie wiesz co druga strona naprawdę ma na myśli, bo nigdy Ci tego nie powie (bo jeszcze by Ci było przykro…)
– nigdy nie wiesz czy ktoś naprawdę Cię lubi, czy tylko tak to wygląda (a grać potrafią…)
– jak masz coś bardzo ważnego do załatwienia, to nawet gdy ktoś NIE WIE jak Ci pomóc, to będzie udawał że WIE, odsyłając Cię od urzędu do urzędu (bo nie chce pokazać że nie wie,bo jeszcze byś się poczuł urażony/smutny…), oczywiście robiąc to z uśmiechem
– nie potrafią prosić o pomoc, w ten sposób często BARDZO sobie samemu utrudniając życie
– nie potrafią prosić o to, co im się należy, nawet jeśli to oznacza dla nich utrudnienia w postaci np. codziennego wstawania o 3 w nocy (bo jeszcze ktoś drugi, poczułby się tą prośbą urażony…)
-cieszą się z każdego szajsu, który im się wciśnie (bo nie potrafią odmawiać, ani dbać o swoje interesy)
– mieszkają i żyją w uwłaczających ludzkiej godności warunkach, tylko dlatego że nikt z nich nie potrafi się o nic upomnieć.
ALE WCIĄŻ SIĘ DO SIEBIE UŚMIECHAJĄ.I mam pytanie: która opcja lepsza?
Pozdrawiam,
i więcej takich kontrowersyjnych artykułów 🙂 -
Jacek
obstawiam że ten kraj to Tajlanidia 😉
-
Zibi
Dobry materiał Paweł. Już pisałem tobie wcześniej na google w tej sprawie. Ciekaw jestem gdzie nas to doprowadzi? zobaczymy…
-
Joanna
Tajlandia? Pudło 🙂
Odnosząc się do Twojej wypowiedzi… to chyba jest taka natura ludzka. Że spotykając się raz, drugi, trzeci, dziesiąty z daną sytuacją/miejscem/człowiekiem nasz umysł zaczyna generalizować. I trudno nam potem przestawić swoje myślenie na inne tory. Ba, czasem jest to wręcz niemożliwe. I tak właśnie jest z obcokrajowcami, czy też z nami – Polakami – za granicą. Często łapię się na tym, że będąc jedyną Polką w towarzystwie, zdaję sobie sprawę że wystawiam innym ludziom świadectwo na nasz temat. Oni często zachowają taką, a nie inną opinię na nasz temat do końca życia.
Ja z resztą wcale nie jestem lepsza. Po spotkaniu kilku osób z danego kraju, którzy mi jakoś tam zaszli za skórę, wcale nie mam ochoty spotykać następnych. Nawet jeśli ci następni są wspaniali.Jesteśmy nie tylko przewrażliwieni, ale strasznie zakompleksieni na swoim punkcie. Jestem daleka od generalizowania, ALE… żal ściska jak widzę ludzi z innych krajów, którzy sobie za granicą pomagają niczym jedna rodzina. My, Polacy… (a jednak!) nie potrafimy nawet przy okazji Wigilii się zjednoczyć. Nie chcemy się spotykać ze swoimi rodakami, bo jak będzie wyglądać takie zdjęcie ze Świąt na Facebook’u? Jestem za granicą, a zdjęcia z Polakami? Eee, co sobie o mnie w Polsce pomyślą? Jakaś ściema! Spotkam się z ludźmi z różnych krajów, będzie tak kolorowo… na Fejsie wszyscy z Polski będą mi zazdrościć…
Chętnie dopisałabym więcej, ale czas nagli.
PS. Film obejrzałam, świetny. Wydaje mi się że pokazuje przede wszystkim jak biurokratyczna bezduszność wyższych instytucji, doprowadza zwykłych ludzi do skrajności. -
Anka
Świetny artykuł. Często mam podobne zdanie, choć wolałabym w taki sposób nie myśleć o krajanach. Ale tak na prawdę w każdym narodzie są ci w porządku i ci zawistni.
W odniesieniu do poprzedniej wypowiedzi, Polacy za granicą pomagają sobie. Całkowicie obcy ludzie są dla siebie tak mili, jak często to nie jest możliwe w kraju. Nie raz widziałam to na własne oczy. -
Damian - najlepsze gry przeglądarkowe
Trzeba koniecznie to przeanalizować nie ma to tamto !
Bardzo fajny artykuł i ciekawe do jakiego stopnia mnie wkręci Panie Pawle 🙂
