Tydzień bez FACEBOOKa
Łatwo jest mówić trudniej wykonać. Często rzucamy na wiele słów na wiatr.
Ach, a ile to jeszcze obietnic pada właśnie w okresie nowego roku :-).
- Często pewnie zdarza Ci się być rozporoszonym w pracy?
- Często zaczynasz coś i nagle „coś” rozbija Twoją koncentrację?
Czas przejść na dietę facebookową :).
Siedem tekstów z archiwum, po jednym dziennie. Te, do których wracacie najczęściej.
Od dziś przez cały tydzień czyli do niedzieli włącznie przechodzę na ditę facebookową.
Jeśli masz ochotę dołączyć to zapraszam. Jak mawia Brian Tracy samodyscyplina w dowolnej dziedzinie daje pozytywne nieoczekiwane rezultaty w innej dziedzinie. Sprawdźmy zatem ile zyskamy czasu i co innego uda się w tym czasie zrobić.
Jak masz ochotę podzielić się tym z innymi, śmiało zrób to. Udostępnij ten materiał na swojej tablicy i dopisz dni w których nie znajdą Cię na facebooku. Dni w których nie odpowiesz na przychodzące wiadomości. A może ktoś po prostu zadzwoni i zapyta Co słychać?
Jeśli tak, to niech to udostępnienie będzie dziś Twoją ostatnią aktywnością na FB przez kolejnych 5 dni.
Tym samym z tym wpisem powstaje nowa kategoria na blogu: Produktywność
Pozdrawiam i na FB mnie nie znajdziesz do 2.02.2014
J.Paweł
POLECANE artykuły:
Jak się zmotywować?
Szesnaście lat w siedem dni
Skoro to koniec tekstu — wybrałem siedem innych z archiwum i wysyłam po jednym dziennie. Do każdego dopisuję, co bym dziś zmienił.
Konferansjer i mówca. Prowadzę gale i konferencje, uczę wystąpień publicznych, pracuję jako coach ICF. Piszę tu od 2010 roku.
Podobne teksty
Wyjście ze strefy komfortu do zastosowania od zaraz
Często się o niej pisze, często się o niej czyta i jeszcze częściej się o niej słucha. Trzeba wychodzić ze strefy…
Walka Ciało vs Umysł po raz trzeci
Dziś bardzo króciutko, bo czas najwyższy kłaść się spać. Biegowa przygoda rozpocząła się prawie 4 lata temu, kiedy…
Idź – krok za krokiem
Obiecałem sobie, że ten rok będzie przełomowy! To postanowiłem 23.11.2010r. podczas seminarium Briana Tracy. Cel…
11 komentarzy
Najstarszy z 2014 roku-
Ewelina
Zainspirowana Twoim wpisem i chęcią rozwoju przeprowadziłam, krótki teścik: Czy wytrzymam bez Facebooka. Na 99% wierzyłam, że tak bo zdaje sobie sprawę że FB to „zjadacz czasu” i do szczęścia nie jest mi potrzebny. Wiele razy nie wchodizłam na FB i jakoś mi korona z głowy nie spadła.
Niestety przekonałam się na „własnej skórze” że w dzisiejszych czasach w szczególności na studiach wszelkie informacje podawane są właśnie za pomocą FB, to przykre. Często zdarza mi się przez kilka dni nie zaglądać na FB i przez to miałam kilka problemów (np. przy doborze tematów referatów na zajęcia). Facebook ułatwia kontakty ale spokojnie można żyć bez niego. Mam kilku znajomych, którzy nigdy nie mieli nie chcą mieć Facebooka. Podziwiam ich. Po tygodniu nieobecności sprawy wyglądały mniej więcej tak :– 65 powiadomień
-5 wiadomości
– 2 osoby chcące dołączyć do grona moich „znajomych”
– zrealizowanie zadań w 100 %
-kontakty z ludźmi z którymi dawno nie ich nie miałam
-poznanie kilku wartościowych osóbPolecam wszystkim tygodniową facebookową „dietę”.
Pozdrawiam serdecznie 🙂 -
Michał
Sam próbowałem przeżyć tydzień bez fb ,jednak z marnym skutkiem 😀
-
Sprzęgło / części montażowe
Facebook narzędzie powszechnej inwigilacji. Nie będę jakimś skrajnym gołosłownym…
Wiedzą o was wszystko, co lubicie, czego nie lubicie. Co robicie, a nawet czy jesteście z kimś związani,
świetny algorytm oblicza prawdopodobieństwo adresu email w celu łączenia waszych przypadkowych kliknieć w sieci.
Ludzie facebooka stają się uzależnieni od czyjejś opinii, a oni z was robią sobie darmową ankietę reklamową, by dalej to badziewie nakręcać, nawet w celach rekreacyjnych podziękuję za facebóba.
Nie zobaczysz mnie na facebooku do końca swojego życia : P -
Rafał
ja osobiście takiego problemu z facebookiem nie mam ale znam kilka osób które się uzależniły od takich portali jak facebook czy nasza klasa, ale też muszę przyznać że tak potężnego narzędzia którego można użyć w celach promocyjnych czy marketingowych nie było.
-
Michał
Trzeba by było spróbować. W sumie to rzeczywiście, nawet na wyjazdach „w dzicz” szukam sposobu żeby się choć na chwilę do sieci zalogować, więc coś w tym jest niepokojącego 😉


