Podświadomość, a jej moc w codzienności

Dziś trochę inaczej niż zwykle. Bardziej osobiście.

Odniosę się tutaj tylko i wyłącznie do własnego przykładu wprost z minionego weekendu.
Piątek godzina 9.35 planowy odjazd pociągu do miejscowości oddalonej o 673 km. Cel wyjazdu nie jest tu istotny by go publikować. Warto jednak podkreślić realia polskie,  które wyznaczają standard podróży na okres 12godzin:( Na samą myśl robiło mi się słabo, a czy powinno?
Wyprawa wprawdzie daleka, ale zabrałem ze sobą mojego nowego przyjaciela, książkę od której wszystko się zaczęło „Potęga podświadomości”Stwierdziłem, podróż trzeba jakoś efektywnie wykorzystać, i właśnie tą książkę wybrałem. Pociąg ruszył z kilkuminutowym opóźnieniem. Z peronów docierają najróżniejsze dźwięki. W tle słychać przebijające się rozmowy ludzi, którzy to za chwil kilka staną się pasażerami zupełnie jak ja. Może tej lub innej relacji.
Przedział, w którym udało mi się zająć miejsce, był nawet w niezłym stanie. Klasa 2 więc miejsc osiem, ale każde jakby kubełkowe wydzielone z osobna:) Szybko nie zważając na otoczenie, zająłem miejsce przy oknie.
Niespodziewanie na przeciw usiadła kwintesencja kobiecości. Piękna blond niewiasta. Nie wiem dlaczego, ale jakoś miałem ochotę się odezwać, ot tak po prostu z racji pięknego słonecznego dnia lub czasu, który zapewne przyjdzie nam spędzić. Już teraz nie jestem wstanie przypomnieć sobie czy miała bagaż, ale na pewno pomogłem go umieścić w miejscu do tego wyznaczonym:), gdy taka potrzeba zaszła.
Cóż pociąg rusza, a ja zabieram się za moją poezję psychologiczną:) a niespodziewanie pojawia się uśmiech na twarzy towarzyszki podróży. Nie omieszkałem zapytać już w tym momencie, stwierdziłem co mi tam. Okazało się, że ów tajemnicza Pani zna tą książkę, mało tego również czytała ją w przeszłości. Uznała jednak ją za bajkę. Zainspirowała mnie tym stwierdzeniem i już wtedy wiedziałem, że pewnie przeczytała ją zaledwie tylko jeden raz. Nie pomyliłem się.
Czas mijał, co chwila dzwonił telefon, a my co jakiś czas wymienialiśmy się spostrzeżeniami dotyczącymi ów sprawcy tego zamieszania-książki pt. „Potęga Podświadomośći”. Do tego stopnia, iż opowiedziałem historię, tego właśnie egzemplarza, który trzymałem w dłoniach. ( to już historia na inny wpis) Zmierzając do sedna mojego, jakże literackiego wywodu i raportu na temat podróży pkp, a może jej początku?
Tajemnicza, sympatyczna Pani miała wysiąść za niespełna 180km, co zresztą mnie ucieszyło i naładowało energią, bo 1/3 czasu minie w tak miłym towarzystwie.
W pewnym momencie dałem do przeczytania fragment przedmowy, w której to autor wyraźnie zwraca uwagę, by koniecznie przeczytać ją kilku krotnie! Wzbudziło to pewien zachwyt oraz wywołało zniewalający uśmiech na jej twarzy.
I tak w miłej atmoswerze dobiekł kres naszej wspólnej podróży.
Ja zapatrzony w książkę, zaczytany o magii podświadomości, zacząłem kreować sobie wizję jakby to było miło mieć kontakt do tak przesympatycznej osoby. Zastanawiałem się jakby to zrobić, przecież odważyłem się bez zahamowań by zaczepić i nawiązać rozmowę. Nie byliśmy jednak sami i być może to mnie powstrzymywało, przed bezpośrednim wyrażeniem mojej woli.
Postanowiłem jednak wykorzystać moją podświadomość, przecież właśnie czytałem o jej możliwościach, potencjale i potędze.

Zacząłem, więc wyobrażać sobie uczucie, które będzie mi towarzyszyć, gdy będę miał jakikolwiek kontakt do tej sympatycznej osoby.
Podświadomość nigdy nie zgłasza przecież zastrzeżeń i wykonuje to co postanowi świadomość. Głęboko byłem przekonany, że uda mi się zdobyć jakikolwiek namiar  do tej pani, choć nie bardzo wiedziałem jak to wyrazić.  Zdałem się zatem w pełni na swoją podświadomość. Nagle, kiedy towarzyszka mojej podróży zaczęła zbierać się do wyjścia, ku memu zdziwieniu, szybkim ruchem sięgnęła do swojej torebki. Wyjęła z niej kartę papieru i staranie oddzieliła czysty kawałek . Nie wiedziałem co się dzieje. Na tej kartce po chwili napisała swój adres email dodając, „proszę napisać mi swoje spostrzeżenia na temat książki, to jest mój adres email . . .” oniemiałem z zachwytu. Pierwsze o czym pomyślałem, jak sądzisz?
No właśnie, że coś w tym jest i nie jest to tylko bajka czy wymysł. Istnieje prawo przyciągania, które uruchomione zostaje właśnie poprzez naszą podświadomość. To coś niesamowitego, z jaką lekkościom mogłem pokonywać pozostałe przeszło 8 godzin swojej podróży. Czułem niezwykłe ukojenie, bardzo pozytywną wibrację. Uwolniłem swoje emocje!
Kartka z adresem towarzyszyła mi przez całą podróż pełniąc funkcję zakładki. Robiłem przeróżne notatki, by teraz znalazła miejsce na moim biurku. Właśnie zamierzam się z napisaniem owych spostrzeżeń . . .
Ta taka osobiste dygresja, że jej potęga jest w Nas, musimy tylko dobrze ją poznać i dać dopuścić pozytywne myśli.
Wyzbyć się stereotypów i negatywnych wizji czy opinii.
Podświadomość to księga Twojego i mojego życia, wystarczy tylko pozwolić jej działać!
Gorąco zachęcam do lektury (wystarczy kliknąć by pobrać wersję elektroniczną)
Pozdrawiam
j.p.t

Podziel się na:
  • Facebook
  • LinkedIn
  • RSS

2 komentarze na temat “Podświadomość, a jej moc w codzienności

  1. książka „Potęga podświadomości” rewelacja, warto przeczytać, dobrze przeanalizować….i nawet nie zauważysz kiedy ją zapamiętasz niemalże strona po stronie…bo psychologii nie trzeba się uczyć na pamięć…wiem coś o tym…

  2. Witaj Izo,

    Słuszna uwaga. Psychologii nie można się uczyć, ale trzeba ją zgłębiać.

    Potęga podświadomości to w moim przekonaniu najlepsza propozycja dla początkujących, szukających zmian, dla ludzi którzy chcą zmienić swoje życie.

    Pozdrawiam serdecznie
    jpt

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CommentLuv badge