Często miewasz stany dezorganizacji? Często jesteś ciałem, ale duchem nieobecny? Nie wyrabiasz się z terminami . . .?
Skąd ja to znam. Pozwolę sobie przytoczyć dziś artykuł mojego znajomego Kamila, który temat wnikliwie rozszyfrowuje i z tego co mi zdradził planuje coś w tej kwestii:)
Poniżej zamieszczam jego artykuł, poświęcony właśnie zarządzaniem czasem.
Oto rozwiązanie pewnego pytania, które stawiałem sobie przez długi czas. Czy można zarządzać czasem czy on płynie jednakowo dla wszystkich? Jednak Teoria Einsteina i słynna metafora, że „minuta na gorącym piecu jest jak godzina
a godzina z piękną kobietą jak minuta” nie była przecież wzięta z nikąd.
I tak po wnikliwych badaniach doszedłem do tego, że mamy dwa rodzaje czasu.
Czas jako cykl życia – czyli zmiana pór roku, dzień/noc, przypływ/odpływ narodziny/śmierć hossa/bessa które są naturalnymi cyklami występującymi w określonej jednostce czasowej.
Postrzeganie czasu w umyśle – i tutaj jest właśnie schowany klucz do efektywności.
Otóż według mojej obecnej wiedzy i doświadczenia umysł koduje czas na 3 różne sposoby.
„W czasie” jesteśmy właśnie podczas rozmowy z piękną kobietą, na imprezie ze znajomymi, uprawiając sport itd. Totalnie wchodzimy w „moment” i przestajemy liczyć czas. Potem budzimy się i zdajemy sobie sprawę, że minęło dużo więcej czasu niż nam się wydawało. Ten rodzaj kodowania czasu jest idealny do podkręcania motywacji, wchodzenia w wysoko energetyczne stany i rozpoczynanie działania. Jego wadą jest brak perspektywy i kosekwencji – stąd bierze się tzw „słomiany zapał”.
„Poza czasem” przebywamy gdy myślimy o przyszłości (planach) lub przeszłości (wspomnieniach). Tutaj mamy dostęp do perspektywy, możemy analizować, tworzyć i wyciągać wnioski. Jednak zbyt częste przebywanie w tym stanie powoduje brak działania a jedynie rozpamiętywanie przeszłości (Kiedyś…to było lepiej) albo ciągłe marzenie o przyszłości (Kiedyś…osiągnę sukces i będę bogaty). Ten rodzaj czasu jest doskonały do planowania i wyciągania feedbacku.
„Pomiędzy czasem” jesteśmy od poniedziałku do piątku, od weekendu do weekendu, co rok, co kwartał. Każdy „cykl” który odtwarzamy niezależnie czy jest to codzienne mycie zębów, co tygodniowy trening na siłowni czy spotkanie podsumowujące w firmie raz na miesiąc. Tutaj schowany jest klucz do systematyczności i nawyków, do połączenia motywacji z „w czasie” i perspektywy „Poza czasem”.
Zazwyczaj każdy z nas w różnych kontekstach koduje czas w różny sposób.
Natomiast mocno w plecy może być kiedy np. na imprezie wchodzimy w „poza czasem” i rozpamiętujemy przeszłość albo myślimy o poniedziałku w pracy. Podobnie jeżeli mamy silny strzał emocji i działamy z pozycji „w czasie” kiedy nie widzimy konsekwencji i potem możemy często żałować słów/czynów.
Umiejętność przełączania się pomiędzy różnym sposobem kodowania czasu
uważam za kluczową dla spokojnego, efektywnego życia.
czyli




Poruszony został bardzo trudny temat, ciężko jest być doskonale zorganizowanym w czasie, ponieważ zawsze coś może pojawić się na drodze dodatkowego czego nie mieliśmy w ogóle w planach, prawdą jest że łatwiej się mówi o zarządzaniu sobą w czasie, niż panuje nad czasem w rzeczywistości, ale jak najbardziej uważam że jest to możliwe- wymaga jednak bardzo dobrej organizacji pracy własnej i samodyscypliny. Postrzeganie czasu w umyśle na trzy różne sposoby tak jak piszesz jest bardzo logiczne i myślę, że faktycznie może przynieść poprawę efektywności- nie mniej jednak wymaga ogromnej pracy nad sobą- bardzo cenne informacje…pozdrawiam Magda R